sobota, 16 czerwca 2012

mniej kalorii

czwarty dzien jestem na siedmiuset kaloriach. czuje sie swietnie. nie glodze sie - po prostu stracilam apetyt. wlasnie dlatego wybralam ta nienajzdrowsza, niskoweglodowodanowa diete, bo wiedzialam, ze jednym z efektow jest utrata apetytu.

piątek, 15 czerwca 2012

'Rock of Ages' really rocks the Big Screen

Post pisany po raz drugi, bo nie wiem co ja zrobilam, ale mi sie usunal...

Wyobraźcie sobie, że ktoś zebrał razem wszystkie wasze ulubione piosenki, wplótł je w scenariusz, a na koniec zrobił z tego film w gwiazdorskiej obsadzie.
Dla mnie, tym właśnie jest 'Rock of Ages'.
Dwie godziny rokendrolowej jazdy bez trzymanki. Dwie godziny niezapomnianej muzyki w świetnym wykonaniu. I chociaż historia jest banalna, przewidywalna do bólu, to aktorzy stanęli na wysokości zadania, zarowno pod wzgledem wokalnym, jak i aktorskim, a muzyka z młodych lat wynagradza wszelkie niedociągnięcia.
Idźcie na 'Rock of Ages' i bawcie się tak dobrze jak ja!

P.S. Bylam juz dwa razy i juz mam album z piosenkami!

I jeszcze prosze, oto link do opisu Rock of Ages na IMDB

A tu trailer:


czwartek, 14 czerwca 2012

Do niczego

Przez pomyłkę usunął mi się jeden post... Czy ktoś wie czy jest szansa na przywrócenie go?

M Cieslik

wtorek, 12 czerwca 2012

And I just want to be happy...

Postawiłam dychę na Rosję. W ten sposób, jaki nie byłby wynik będę zadowolona.
Albo z wygranej Polaków, albo z paru funtów ekstra :)

DIeta, 10.06. - niedziela

Do diety mozna, a nawet nalezy sie przyzwyczaic. By nie 'cierpiec' az tak bardzo, starem sie jak najladniej ulozyc wszystk na talerzu, zeby chociaz wizualnie bylo to zadawalajace. Staram sie kombinowac ze smakami, roznymi przyprawami, itp. Schowalam duze talerze, wszystko jem na talerzykach, zeby bylo wrazenie 'pelnej michy'.

Prosze o wyrozumialosc, jesli znajdziecie bledy i niedokladnosci matematyczne, czy kaloryczne, ja dopiero zaczynam. Korzystam z tabel w sieci, a czasami, zwlaszcza w przypadku produktow porcjowanych,  czy tez 'plasterkowanych', z informacji na tychze produktach.

 Oto co zjadlam w niedziele:

Sniadanie:



  1. 2 jajka na miękko 120g: 180kcal, węglowodanów 1.2g
  2. Szpinak 60g: 16kcal, węglowodanów 1.8g
  3. Olej o smaku czosnku, 1 łyżka 120kcal, węglowodanów - nil
  4. Ser żółty edam 20g: 62kcal, węglowodanów - nil 
  5. Plasterek szynki parmeńskiej: 37kcal, węglowodanów - nil
  6. 2 pomidorki, 60g: 20kcal, węglowodanów 3g
  • Razem:
    • 435kcal
    • Węglowodanów 6g

Przekaska:


Trzy kawalki sera zoltego 3x20g=60g: ok. 210kcal, weglowodanow - 0.2g

Obiado-kolacja

  1. Łyżka oleju sezamowego: 120kcal, węglowodanów - nil
  2. Filet z kurczaka 150g: 150kcal, węglowodanów - nil
  3. Pieczarki 40g: 10kcal, węglowodanów 1g
  4. Cukinia 70g: 13kcal, węglowodanów 2g
  5. Sałata 30g: 6kcal, węglowodanów 1g
  6. Papryka 30g: 10kcal, węglowodanów 2g
  7. Ser feta 20g: 53kcal, węglowodanów 0.2g
  • Razem:
    •  364kcal,
    •  węglowodanów 6.2g

Razem:

  • 1009kcal
  • weglowodanow 12.4g

W niedziele wychodzilam na prawie caly dzien, a nie chcialo mi sie robic lunchu do pudelka. Dlatego zgarnelam tylko trzy serki i ruszylam w swiat. Reszte kalorii dopchnelam wieczorem. 
Gdzie bylam w niedziele i co widzialam -tez opisze.



poniedziałek, 11 czerwca 2012

A moja dieta wygląda tak:

Tak wygląda przeciętna kolacja:

Jak łatwo zauważyć na każdym talerzu rybie zwłoki. Rybę staram się jeść raz dziennie, na ogół wieczorem. 
Tak wygląda przeciętny obiad: 

To tylko oczywiście jak mam czas i jem w domu. Bo jak zabieram posiłek do pracy to jest po prostu wrzucony do pudełka. 
Tak wygląda śniadanie:

Na ogół są to jakieś jajka. Jadam dwa lub trzy dziennie. 
A jak się głodna zrobię pomiędzy posiłkami to takie przekąski znajdę u siebie w torebce:

A to już wstyd i hańba: 
Kto to widział, by pić wodę z takiej szklanki?


I to cała moja dieta w fotograficznym skrócie. Posiłki wachają się od ok. 200 do ok. 400 kcal. Porcja mięsa na talerzu to maksimum 150 - 170g. 
Sera żółtego 100g (pięć przekąsek) dziennie. 
Zero chleba, ziemniaków, makaronu, ryżu, kasz, mleka, cukru, słodyczy, owoców a nawet niektórych warzyw. 
Najbardziej szkoda mi owoców i lodów, zwłaszcza teraz, w sezonie truskawkowym. 



sobota, 9 czerwca 2012

Jak to przeszłam na dietę...


Na diecie wylądowałam przypadkiem. To znaczy, wiedziałam, że powinnam się odchudzać, zaczynałam już przypominać hipopotama. 
Ale nie miałam ani zapału, ani motywacji. A bez motywacji, to niestety o efekty trudno. 
I pewnego majowego dnia taką 'odwróconą' motywację zafundował mi kolega z pracy. 
Jakoś tak zaczęliśmy rozmawiać i wyszło na to, że jest on na diecie. 
Mówię: "-To opowiedz mi dokładnie o tej diecie". 
Kolega spojrzał na mnie z namysłem i odpowiedział: "-Ale to tylko dla osób o silnej woli."
O żesz ty, pomyślałam, to innymi słowy uważasz mnie za osobę o słabej woli... Ale nie powiedziałam nic. Wysłuchałam szczegółów, którymi raczył się podzielić, uzupełniłam wiedzę artykułami z sieci i odczekałam.
Odczekałam z dwóch powodów. 
Po pierwsze, może małostkowo, ale szkoda mi było jedzenia za kilkadziesiąt funtów, więc postanowiłam je najpierw wykończyć. 
Po drugie, akurat miałam się przeprowadzać, więc logicznie było zacząć zmianę w odżywianiu razem ze zmianą mieszkania. 
I tak jestem sobie na diecie. 
Cel: "zgubić" 34% wyjściowej masy ciała. W ciągu dwóch tygodni zgubiłam 3%, więc jeszcze 31% przede mną. 


czwartek, 7 czerwca 2012

Promocji brak

Chciałam sobie kupić szafę. Taką zwykłą, materiałową. Upatrzyłam taką, co mi się spodobała w Homebase, na dodatek w promocji była.
Zapamiętałam link do stronki: http://www.homebase.co.uk/webapp/wcs/stores/servlet/ProductDisplay?langId=110&storeId=10151&partNumber=8755546 i zadowolona poszłam spać.
Następnego dnia otwieram link, szafa jest, tylko że cena się za cholerę zgodzić nie chce. Jasno stoi: £47. Innymi słowy promocja się skończyła. Jakby to napisali w starych komiksach dla dzieci: "!#@&!@#&%*^*#!".
Bez obrazy, ale tyle to ja za rurki obciągnięte materiałem nie dam, pracuję na pół etatu i pieniędzmi, za przeproszeniem, nie sram.
Poczekam aż znowu będzie o 30% taniej, albo kupię inną.

niedziela, 3 czerwca 2012

Rozterki kinomaniaczki na diecie.

Dwie rzeczy lubię praktycznie od zawsze: jedzenie i kino. I teraz postanowiłam trochę przystopować z jedzeniem i przeszłam na dietę.
Nie widzę powodu by zmieniać nawyki kinowe, bo wcale drogo mnie nie kosztują: £14.99 za miesiąc bez ograniczeń w ilości seansów.
Niestety, okazuje się, że życie kinomanki na diecie najeżone jest rozlicznymi pokusami.
Wokół kina 'orbitują' KFC, McDonald's, Subway, Pizza Hut, Frankie&Benny's oraz Nando's. Po zakupieniu biletu, w drodze na salę mijamy kolejno: stoisko z lodami połączone ze stoiskiem ze słodyczami na wagę oraz stoisko z popcornem, nachos, hot-dogami, napojami i słodyczami paczkowanymi.
Wszystkie te stoiska i restauracje mijamy ponownie po wyjściu z kina.
A nawet nie wspomniałam jeszcze o tych wszystkich take-away's (sklepiki z jedzeniem na wynos), które znajdują się na trasie dom - kino, kino - dom. Jest ich co najmniej 7, może więcej, a ja do kina mam 20 minut szybszym spacerkiem.
I jak tu być kinomanką na diecie?

piątek, 1 czerwca 2012

Zakupy dietowe

W ramach diety zafundowałam sobie wagę. Pooglądałam na necie, przejrzałam kilkanaście sklepów i porównałam kilkadziesiąt modeli. W końcu zdecydowałam się na fikuśną z Ikei. Nie aż taka droga, ale wydaje się dokładna (niestety; mogłaby trochę zaniżać). A na dodatek fajnie się maskuje i nie rzuca w oczy jako waga. Oto jak 'ukrywa' się w pokoju:




















Fajnie, prawda? I zegar też dość dokładny.
A i jeszcze to jedna z niewielu w miarę tanich wag, na której w całości mieszczą mi się stopy. Nie moja wina, że takie duże urosły.
Przy okazji połaziłam sobie po Ikei i zdecydowałam że nowe ręczniki też tam kupię w najbliższym czasie. Ceny mniej więcej takie same jak w innych sklepach, ale za to jedyne ręczniki z doszytymi pętelkami. Wiem, można doszyć samemu, ale szycia nienawidzę bardziej niż mój kot odkurzacza :-)

oops...