
Kliknij tutaj
Cztery kocieta
zostaly ocalone, gdy pracownicy zlomowiska w Birmingham uslyszeli miauczenie
dobiegajace z majacego za kilka sekund ulec zgnieceniu Porsche944.
Zatrzymano
maszyny, a pracownicy podwazyli bagaznik, gdzie, obok kola zapasowego znalezli
cztery male wychudzone i oslabione kotki.
Samochod stal na
zlomowisku przez dwa tygodnie. W tym czasie jakas okoliczna dzika kotka wybrala
go sobie na porod, a potem najprawdopodobniej porzucila kocieta, ktore byly
slabe i niedozywione.
Kocieta,
nakarmione i odchuchane, mieszkaja teraz w biurze kierownika, gdzie czekaja na
adopcje:-)
Czy nie robi sie
od razu cieplej na sercu, jak slyszy sie takie historie?
Śliczne te małe kiciusie, takie jakby nie dachowce ...
OdpowiedzUsuńudalo sie im - jakby ich nie uslyszeli pracownicy zlomowiska, to samochod zostalby zgnieciony. dobrze, ze darly gebusie:-)
UsuńZgadza się - miały farta jak cholera. Ale też może po prostu Brytyjczycy są bardziej wrażliwi na cierpienie zwierząt? W Polsce niestety jeszcze ciągle ktoś, kto okazuje serce zwierzakom, traktowany jest w najlepszym wypadku jak nieszkodliwy wariat.
OdpowiedzUsuńTrochę w temacie - historia mojej kotki. Otóż została znaleziona przez przypadkowego spacerowicza w lesie. Usłyszał słabe piszczenie dochodzące z kartonowego pudła. Ktoś wyniósł 5 ślepych jeszcze kociaków do lasu, żeby umarły z głodu. Przeżyła tylko moja Puma, pozostała czwórka rodzeństwa była już martwa...
nie rozumiem ludzi, ktorzy krzywdza zwierzeta. zawsze wychodzilam z zalozenia ze latwiej i przyjemniej jest pomagac i ratowac niz niszczyc.
UsuńFajna ta Twoja Puma - na zdjeciach na Twoim blogu wyglada niesamowicie:-)
Wspaniała historia:) taka jest mi dziś potrzebna:)
OdpowiedzUsuńwiem, zawsze sie milo czyta o tym ze jednak ludzie tez potrafia zachowac sie "jak ludzie" :-)
UsuńCudne zakończenie. :)
OdpowiedzUsuńzgadza sie. nawet nie chce myslec o tym, co by bylo gdyby pracownicy zlomowiska nie uslyszeli albo zignorowali miauczenie :-(
Usuńmoże była chora albo musiała daleko chodzić szukać pożywienia, to duży miot, szczęście, że tak się skończyło
OdpowiedzUsuńmozliwe. mozliwe tez, ze przejechal ja jakis samochod, albo dopadl lis. poza tym, w Anglii nie ma az tylu bezdomnych kotow ani psow, wiec ludzie nie maja zwyczaju ich dokarmiac, tak jak robimy to w Polsce. z tego powodu trudniej im znalesc pozywienie:-(
UsuńChętnie bym wzięła takiego kociaka albo dwa. Tylko raz, nie stać mnie. Dwa - landlord nie pozwala. Najbardziej mi brakuje moich polskich zwierzaków... Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńto sa powody dla ktorych ja tez nie mam tutaj zadnego kota - ciezko znalezc chate, gdzie landlord nie czepia sie futrzakow :-(
UsuńMałgosiu, skoroś osiadła gdzieś na obcej ziemi, to może pokusisz się o post jak tam wygląda opieka nad zwierzętami, sprawa bezdomności i jej zapobieganie, warunki w schroniskach czy jakieś ciekawe inicjatywy, które warto byłoby zaszczepić na polski grunt. Być może gdzieś już o tym pisałaś, a przegapiłem, a ciekawi mnie jak właśnie takie rzeczy są rozwiązane w innych krajach.
OdpowiedzUsuńA to jest akurat niegłupi pomysł, zobaczę co da się zrobić.
UsuńNie pisałam jeszcze posta na 'zamówiony' temat, czuję się prawie profesjonalnie w tej chwili :-)
Niegłupi? Ba! Wyśmienity!!! :)))) Powiem Ci, że pisanie tekstów na zamówienie, bardzo mobilizuje i niejako wymusza przygotowanie się, zgłębienie tematu, wyszukania informacji, a tym samym rozwija :) Choć oczywiście przymusu nie ma, tylko samo wyzwanie i radość tworzenia :))) Pozdrawiam
Usuń